Nawiedzony dom w Turzy Wielkiej koło Działdowa

Nawiedzony dom w Turzy Wielkiej koło Działdowa

Ostatnio jeden z magazynów w Działdowie opublikował bardzo ciekawy artykuł, który związany jest z nawiedzeniem demonicznym w jednym z domów. Od 23 listopada w domu zamieszkałym przez kilkuosobową rodzinę zaczął dziać się koszmar rodem z horrorów. Jak twierdzi kobieta, która tam mieszka od 15 lat w domu nieznana siła rzuca w nich różnymi przedmiotami.

Kobieta tak relacjonuje sytuacje w domu: Najpierw usłyszeliśmy pukanie do drzwi, ale nikogo nie było po drugiej stronie. To jeszcze nas specjalnie nie przeraziło, jednak to co nastąpiło później to już prawdziwy horror. Tego samego dnia między godziną 19 a 20 spadły z segmentu zgromadzone tam baterie. Potem było już tylko gorzej. Następnego dnia w naszą stronę leciały już monety, klocki, łyżki, a nawet noże. Z sufitu zaczęła kapać woda, chociaż nikt nad nami nie mieszka, a dach jest cały. 

Rodzina zwróciła się o pomoc do miejscowego księdza. Duchowny poświęcił mieszkanie, zmówił modlitwę, jednak po jego wyjściu przedmioty znów zaczęły latać. W intencji rodziny została odprawiona msza. Duszpasterz ponownie odwiedził nawiedzony dom. Kiedy ksiądz zakończył modlitwę w jego stronę również zaczęły lecieć przedmioty takie jak klocki i monety. 

Rodzina tak zaczęła się bać tego co się dzieję w ich domu, że wyprowadzili się do Caritasu. Do pomocy został zaangażowany również egzorcysta. Egzorcysta próbował ustalić przyczynę nawiedzenia tego domu. Rodzina doszła do wniosku, że w domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy odkąd zakupili używaną wersalkę. Mimo tego, że rodzina pozbyła się nowego zakupu to demoniczna siła nadal przebywa w ich domu. 

Rodzina próbowała nagrać dziwne zjawiska jakie mają miejsce w ich domu, ale nie udało im się to. Mieszkańcy Turzy Wielkiej są przerażeni. Znajomy sołtysa udał się do nawiedzonego domu i na własne oczy ujrzał, że w powietrzu naprawdę latają tam przedmioty. Historia rodziny została potwierdzona przez wielu świadków. Podobno wcześniej dom zamieszkiwała rodzina Stern, którzy zostali zamordowani przez Sowietów.

Rodzina zwróciła się o pomoc do wójta Gminy Działdowo, aby ten załatwił im lokal zastępczy, gdzie mogliby zamieszkać.