Ostatnio dodane

Modlitwa i praca

Modlitwa i praca 

Pamiętam jak nie mogłem znaleźć odpowiedniej dla siebie pracy, wiem że byłem nieco wybredny w wyborze stąd trudności w znalezieniu ale największą przeszkodą która nie pozwalała mi dostać ciekawych ofert był sabat, tak przynajmniej uważam. O ile spora ilość pracodawców bez problemów zgodzi się na wolne soboty to o wiele gorzej jest ze znalezienie pracy z wolnymi piątkami po godz. 15:30 bo o tej godzinie zachodzi słońce w piątki w okresie zimowym. Z racji tego odpadała produkcja, handel i wiele usług, pozostała przeważnie praca biurowa.

 Staram się przestrzegać sabatu jako dnia świętego i wstrzymuję się od pracy w ten dzień jak również nie chcę przyczyniać się do pracy innych ludzi i zwierząt. Jako że sabat biblijny zaczyna się po zachodzie słońca w piątek, trudno jest dostać pracę pozwalającą w spokoju obchodzić ten dzień. Znam osoby które przestrzegają sabatu ale ze względu na ten nieszczęsny piątek, zmuszone są go łamać w tym jednym dniu w tygodniu gdy mają drugą zmianę (a przynajmniej w okresie wiosna – lato – jesień). Dostają wolne soboty ale pracodawcy nie chcą im dawać poranne zmiany w każdy piątek. Nie piętnuję te osoby, doceniam że przestrzegają soboty, pewnie nawet lepiej ode mnie, a że warunki w Polsce są tragiczne to ciężko jest tak porzucić to co się ma i wierzyć, że Bóg da nową lepszą pracę. Boimy się zrezygnować z tego co mamy i całkowicie oprzeć na Bogu tak jak czynili to apostołowie, brak nam prawdziwie mocnej wiary, chyba tylko nieliczni potrafiliby w pełni na maxa powierzyć swoje życie Bogu i w ogóle nie liczyć na swoje siły. Wierzę że Bóg wybaczy nam te niedoskonałości, nie opierają się one przecież na naszych złych intencjach ale na braku prawdziwej wiary. Apostołowie przebywali z Jezusem już 3 lata a mimo to im jej jeszcze brakowało a my przecież nie mamy Jezusa widzialnego obok siebie.

Szukając pracy i składając podania, w cv jak i w podaniu o pracę wpisywałem że ze względów wyznaniowych nie mogę pracować w soboty i w piątki po 15:30 w okresie zimowym. Liczyłem na to, że Bóg mi wynagrodzi szczerość a pracodawca spojrzy na to z tej strony, że lepiej mieć pracownika starającego się przestrzegać zasad, większa pewność że nie będzie go okradać. W rodzinie powstawały z tego powodu konflikty i nieraz słyszałem, że w ten sposób nigdy nie dostanę pracy bo teraz mało gdzie można pracować do 15-ej. Pamiętam dzień w którym miałem bardzo ostrą wymianę zdań na ten temat, byłem załamany. Tego dnia bardzo mocno i szczerze pomodliłem się do Boga, był to jeden z bardzo nielicznych dni w których podczas modlitwy zbliżyłem się do Boga, czułem się tak jakbym rozmawiał oko w oko. Takich modlitw miałem może z 3-5 w życiu, nie więcej. Dziwne jest to, że dopiero gdy dzieje się coś złego i smutnego potrafimy odczuwać bożą obecność tak mocno. Są czasami wzloty i upadki, modlitwy są różne, często monotonne, bez większej wiary, bez nadziei, bez czucia bożej obecności, odbędnione z przyzwyczajenia, choć są i takie że w jakimś stopniu wierzy się że Bóg jest obok, ten dzień był jednak wyjątkowy, czułem obecność Pana.

Na drugi dzień stał się cud. Zaniosłem podanie o pracę i gdy je składałem od razu zostałem wezwany na rozmowę. Przypadek? W bożych planach nie ma przypadków. Podczas rozmowy pracodawca tylko przez niecała minutę pytał się mnie o doświadczenie zawodowe (a te miałem znikome) a pozostałe z 15 minut rozmowa toczyła się na tematy religijne. Stwierdził że docenia to, że ludzie mają wartości duchowe i woli zatrudniać takie osoby bo są według niego bardziej uczciwe i pracowite. Oznajmił że ma w swoim składzie 4-5 Świadków Jehowy (nie takie jest moje wyznanie ale ich szanuję) i jest z nich zadowolony (i rzeczywiście byli pracowici). Na tym rozmowę zakończyliśmy, powiedziano mi, że ogłoszenie pojawiło się dopiero wczoraj więc będą jeszcze chętni ale jakby co to oddzwonią. Przyszedłem do domu i powiedziałem o tej rozmowie. Oczywiście znowu była jazda, że durnotą jest mówić o sabacie i że mogę zapomnieć że zostanę zatrudniony.

Następnego dostałem telefon bym się stawił do pracy

Wierzę, że Bóg odpowiedział na modlitwę, do dzisiaj pamiętam ten czas z Bogiem, było ich mało więc łatwo je zapamiętać. Doświadczenie to pomaga mi przestrzegać sabatu, nawet wtedy gdy mam zniechęcenie lub zaczynam myśleć że nie trzeba go przestrzegać bo to już przeszłość. Bóg chce byśmy oddawali mu jeden dzień dla Niego, odpoczęli od pracy, skierowali myśli w Jego stronę, jest to również podane w dekalogu. Nie wierzcie w katolickie bradnie że dniem świętym jest niedziela. Bóg odpoczął w sobotę.

Pozdrawiam
Marek – stały czytelnik.