Cudowna moc modlitwy - historia z 1829 r.

Cudowna moc modlitwy 

W 1829 r. grupa marynarzy 5 razy z rzędu uniknęła śmierci, aby jeden z nich mógł w końcu na łodzi ratunkowej spotkać się ze swoją matką. Czasem w wyjątkowo beznadziejnej sytuacji pomagają nam same niebiosa. Schorowana kobieta modliła się by spotkać swojego syna, którego nie widziała od 15 lat. Jej modlitwy zostały wysłuchane. Wszystko miało miejsce w niezwykłych okolicznościach. 

Na angielskim parowcu City of Leeds w 1829 r. leżąca starsza kobieta Sarah Richley bardzo pragnie zobaczyć swojego syna przed śmiercią. Modli się by Bóg pozwolić zobaczyć jej potomka, którego nie widziała już od blisko 15 lat. 

W tym czasie po morzu pływa szkuner Mermaid, który wypłynął z australijskiego Sydney do zatoki Collier. Załogę tworzyło 18 mężczyzn pod dowództwem kapitana Samuela Nolbrowa. Jeden z nich był podobno potmokiem Sarah Richley, która w tym czasie gorąco się modliła by po wielu latach mogła spotkać swego syna. 

Rejs przebiegał pomyślnie. Czwartego dnia wszystko się jednak zmieniło. Kapitan Nolbrow z przerażeniem obserwował, jak nad jego statkiem gromadzą się czarne chmury. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że szkuner znajdował się na obszarze zdradliwej cieśniny Torresa, która oddziela Australię od Nowej Gwinei. Cieśnina słynęła wśród marynarzy z tego, że łatwo w niej było roztrzaskać swój okręt. Wiatr kołysał statkiem w obie strony. Okręt zbliżał się do skał, a pomimo wszelkich starań załogi nie udało się uniknąć zderzenia. Mermaid trafił na rafę koralową, przecinając dno statku. Marynarze i pasażerowie statku byli zmuszeni go opuścić. Wszyscy skakali z pokładu i płynęli w kierunku wielkiej skały, która znajdowała się 200 metrów od miejsca katastrofy. Na skale kapitan spotkał się z wszystkimi członkami załogi. Rozbitkowie nie mieli poważniejszych obrażeń. Wszystkich na pokład zabrała płynąca niedaleko barka Swiftsure. 

Pięć dni później Swiftsure została porwana przez silne prądy morskie i rozbiła się o skały. Kapitan znów wezwał ludzi do ewakuacji. Kilka godzin później rozbitków zabrała szkuner Governor Ready. Zaledwie po 3 godzinach od okoliczności na żaglowcu w zagadkowych okolicznościach wybuchł pożar. Marynarze zaczęli skakać do łodzi ratunkowych, aby jak najszybciej opuścić płonący statek. I tym razem udało im się uratować. I tym razem ich sytuacja nie wyglądała najlepiej. Znajdowali się daleko od tras morskich, a na horyzoncie nie widać było żadnej pomocy. Dotarł do nich statek Comet, dzięki temu, że w wyniku złej pogody zboczył z kursu. 

Po kilku dniach nastąpiło najgorsze burza zniszczyła najwyższy maszt i uszkodziła stery. Comet zaczął iść na dno, przy czym statek posiadał tylko jedną łódź ratunkową. Załoga okrętu zasiadła w niej, a cudem ocalałych pasażerów pozostawiła na pastwę losu. Im z kolei nie pozostało nic innego, jak wskoczyć do wzburzonego morza i unosić się na jego powierzchni około 18 godzin. Po tym czasie na horyzoncie pojawił się żaglowiec Jupiter. Dwa dni później Jupiter uderzył w skały i zaczął iść na dno. W pobliżu katastrofy Jupitera znajdował się parowiec City of Leeds, którego załoga wyciągnęła  rozbitków z morza. W tym momencie katastrofy, które prześladowały członków załogi Mermaid zakończyły się. 

W tym momencie doszło do czegoś niezwykłego. Na parowcu City of Leeds podróżowała Sarah Richley, która była poważnie chora. Przez całą podróż nie mówiła o niczym tylko o swoim zaginionym synu. Chłopak podobno 15 lat wcześniej uciekł z domu i zaciągnął się do marynarki. Sarah była w stanie krytycznym i wyglądało na to, że nie dożyje rana. W agonii nieustanie wołała swoje dziecko. Jej lekarz postanowił, że któryś z marynarzy będzie udawać, że jest jej synem. Lekarz wszedł na pokład rozejrzał się i wybrał jednego z nich, który był podobny do umierającej kobiety. Marynarz zgodził się na udawanie zaginionego syna. Lekarz wyjaśnił mu okoliczności i podał imię i nazwisko chorej kobiety. Mężczyzna był zdumiony i zszokowany, ponieważ okazało się, że sam nazywa się Peter Richley i jest zaginionym synem chorej. Niezwykłe spotkanie zaskoczyło wszystkich. A najbardziej samą Sarah. 

 Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie