Cuda

Cuda

Każdy znak służy objawieniu pewnej prawdy – taki jest cel cudu, którego dokonuje Bóg. Cuda są po to, aby w czasie rządzonym przez prawa skuteczności i pragmatyzmu wykazać, że Bóg jest obecny i działa. One objawiają moc Boga w tym celu, abyśmy całkowicie zdali się na Niego we wszystkich aspektach naszego ludzkiego życia. 

Często nie przyjmuje się istnienia cudów i znaków, ponieważ prowadzą one nieuchronnie do przyjęcia Jezusa. Z tego też powodu, niektórzy zaprzeczają cudom. W Nowym Testamencie widzimy, że Jezus czynił cuda właśnie po to, aby udowodnić, że jest tym, za kogo się podaje. A w Starym Testamencie Bóg czynił cuda i znaki, żeby zaświadczyć kim jest. 

Cuda są wskazówkami, że tamten świat nie jest tworem naszej wyobraźni, ale rzeczywiście gdzieś istnieję. Cuda służą wzmacnianiu i pogłębianiu wiary, a wiele osób zaczyna wierzyć w Boga faktycznie dzięki nim. 

Bóg interweniuje w sposób wprawiający nas w zdumienie. Czasami jest to cudowne uzdrowienie, innym razem cudowne zaspokojenie potrzeb, jak wtedy, gdy ktoś nagle dostaje czek na dokładnie taką sumę pieniędzy, jakiej potrzebował. 

Cuda zdarzają się, aby potwierdzić obecność kochającego i współczującego Boga, który chce nam pomagać, który chce do nas mówić i dodawać nam otuchy w trudnych chwilach. 

Jeśli chodzi o cuda medyczne, z pewnością istnieje możliwość udowodnienia, że coś się wydarzyło. Można pokazać prześwietlenie rentgenowskie oraz zdjęcia przed i po. Wielu lekarzy potrafi przyznać, że doszło do nadzwyczajnego wydarzenia, ale wycofują się by przyznać, że to działanie Boga. 

Kiedy ludzie rozmawiają o cudach, zazwyczaj myślą o cudownych uzdrowieniach. Prawdopodobnie wynika to stąd, że w takich cudach jest coś w miarę zerojedynkowego. Jednego dnia guz jest, następnego dnia guza nie ma. Ktoś modli się za niewidomego, a ten odzyskuje wzrok. 

Ciekawe jest to, że w czwartej Ewangelii św Jan nie mówi o cudach, ani o uzdrowieniach, a jedynie o znakach. Znak zawsze prowadzi nas do odkrycia jego właściwego znaczenia. Podobnie jak dym wskazuje nam obecność ognia, tak samo cud bądź uzdrowienie oznacza, że Bóg jest cały czas obecny w naszym życiu. 

Chociaż modlitw nie ofiarowuje się tylko po to, aby uzyskać upragniony efekt, nie ma szczególnych wątpliwości co do tego, że większość cudów to skutki modlitwy. 

Dlaczego jedne modlitwy są wysłuchiwane, a inne nie ? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć. Jedyny logiczny wniosek jest taki, że gdyby Bóg zawsze odpowiadał na nasze modlitwy tak, jakbyśmy tego pragnęli, raczej nie można by było uznać Jego odpowiedzi za cudowne. Biblia uczy nas jednak tego, że nawet w najbardziej tragicznej sytuacji nie powinniśmy tracić wiary. 

Wiara powinna spowodować u nas zmianę sposobu myślenia. Powinniśmy uwierzyć, że Bóg stoi ponad wszelkimi problemami. Biblia opowiada o wielkiej burzy, która rozszalała się na morzu. Każdy z nas to taki okręt płynący przez ocean życia. Czasem pokład zalewają fale – to symbol naszej wiary w niepowodzenie, brak i ograniczenie. Nieustannie nawiedzają nas burze wątpliwości, niepokoju i depresji. Apostołowie wołali: Panie, ratuj giniemy (Mt 8,25). Tylko wiara pozwoli nam stąpać po falach strachu, zwątpienia i zmartwień, a także wszelkiego rodzaju wyobrażonych niebezpieczeństw. 

Rozmaita liczba świadectw powinno nas utwierdzić w przekonaniu, że warto wierzyć. Na koniec zamieszczam dwie historię, które powinny zwiększyć naszą wiarę, że prawdziwe cuda się zdarzają i warto się o nie modlić. 

Bonnie i James Engstromowie ze Stanów Zjednoczonych byli szczęśliwi oczekując narodzin swojego syna. Ciąża przebiegała bez żadnych zakłóceń. Tymczasem dziecko przyszło na świat martwe. Lekarz powiedział kobiecie, że pępowina łącząca dziecko z matką zaplątała się tworząc węzeł. Węzeł ten zacisnął się, co pozbawiło noworodka życia. Ojciec chłopca Travis ochrzcił synka i zaczął gorliwie się nad nim modlić. Lekarze zabrali dziecko do innej sali, gdzie starali się przywrócić je do życia. Reanimacja chłopca trwała dokładnie 61 minut. W tym czasie rodzice dziecka bardzo mocno się modlili. Chłopiec, któremu nadano imię James odzyskał tętno w momencie wypisania przez lekarzy aktu zgonu. Cud się wydarzył. A zaraz po nim kolejny – bo mimo prognoz lekarzy, po tak długim niedotlenieniu chłopiec okazał się zdrowy. W 2014 r. komisja lekarska orzekła, że nie ma naturalnego wyjaśnienia w przypadku uzdrowienia dziecka. 

W książce: ,,Cuda”  Erica Matexasa możemy zapoznać się z taką historią: 

Simon od lat cierpiał na cukrzycę, a w sierpniu 2013 roku doszło u niego do owrzodzenia lewej stopy. Od tamtego czasu jego stan bardzo się pogorszył. Prawdę mówiąc David był pewien, że Simon będzie musiał poddać się amputacji stopy, ale nie miał serca, żeby mu o tym powiedzieć. Wiedział, że dla kierowcy utrata lewej stopy, która służy do wciskania sprzęgła, oznacza równocześnie utratę źródła utrzymania. Byłby to dla niego dotkliwy cios. Ponieważ ze stopą było coraz gorzej, Simon pojechał w końcu do szpitala klinicznego w mieście Tamale, żeby uzyskać profesjonalną opinię. Lekarze potwierdzili to, czego obawiał się David: stopę należało amputować, i to wkrótce. Simon wrócił do domu i powiedział żonie, że jego praca za kierownicą dobiegła końca. Co mieli zrobić? Jednak następ­ nego dnia rano Simon postanowił pojechać na nabożeństwo modlitewne odprawiane w altanie we wsi Tamale, gdzie pracownicy misji gromadzili się każdego ranka. Ludzie obecna nabożeństwie modlili się za stopę Simona, chociaż on nie poczuł podczas tych modlitw niczego szczególnego. Później tego samego dnia Simon tankował swoją ciężarówkę na stacji benzynowej. Gdy wlewał benzynę do baku, podszedł do niego jakiś mężczyzna, który jego zdaniem wyglądał na żebraka. Simon odruchowo sięgnął do kieszeni, żeby dać mu kilka cedi, monet używanych w Ghanie, ale mężczyzna powiedział, że nie chce pieniędzy, co oczywiście zdziwiło kierowcę. Czemu żebrak odmawia przyjęcia pieniędzy?

Jednak tamtego dnia sprawy przybrały jeszcze dziwniejszy obrót. Gdy Simon wrócił do domu, jego stopa bez żadnego dostrzegalnego powodu zrobiła się nagle ciepła. Wydawało się, że coś się z nią dzieje i po kilku minutach zobaczył, co to było. Powiedział, że w ciągu kilku godzin od tamtej chwili jego stopa i noga zostały w cudowny sposób całkowicie uzdrowione i że dosłownie zobaczył na własne oczy zmianę zabarwienia skóry. Gdy Simon ponownie odwiedził lekarzy i pokazał im stopę, powiedzieli, że zgodnie z ich wiedzą to, co się z nią stało - cofnięcie pogarszającego się stanu - jest niemożliwe. Uznali to za cud*. Simon wie, że to był cud. Nie tylko wierzy, że jego wyleczenie było cudem, lecz także uważa, że żebrak, który modlił się za niego tamtego dnia, był w rzeczywistości aniołem w przebraniu.

Wierzę, że Bóg posługuje się cudami, by pomóc w rodzeniu się wiary w sercach swoich dzieci na ziemi. Czasami wątpimy, ponieważ nie dostrzegamy w naszym życiu konkretnych, upragnionych owoców naszych modlitw. Niektórzy zastanawiają się, czy modlą się wystarczająco dużo i szczerze albo czy nie istnieją jakieś przeszkody, które uniemożliwiają otrzymanie od Boga pozytywnej odpowiedzi. A mimo to większość z nas potrafi przywołać takie chwile naszej drogi wiary, kiedy Bóg przybył na ratunek jak na skrzydłach; kiedy wiedzieliśmy, że to był On. Pamiętajmy, że Bóg jest Bogiem cudów i rzeczy niemożliwych; są chwile, kiedy Jego moc objawia się tak wyraźnie, że możemy jedynie potrząsnąć głowami ze zdumienia i oddawać Mu chwałę w uwielbieniu. 

Źródła:

1/ E. Matexas "Cuda"

2/ Enigma październik - listopad 2020 

3/ E. Tardif - "Jezus żyję, Teraz, Zawsze i na Wieki"