Lewitacja

 

 

Literatura religijna obfituje w opowieści o ludziach, którzy potrafili swobodnie unosić się w powietrzu. W niektórych przypadkach lewitacja mogła pełnić rolę metafory dla duchowego uniesienia, lecz wiele podań opisuję to zjawisko jako zupełnie realne. Historia świecka także jest pełna dobrze udokumentowanych zapisów na temat ludzi obdarzonych tą zdolnością. 

Jedną z najgłośniejszych postaci był Daniel Douglas Home zdobył pewną sławę z powodu swych zdolności mediumicznych. Przedstawiciele wszystkich sfer społecznych gościli na regularnie organizowanych seansach, podczas których obecność zmarłych manifestowała się w postaci obracających się stołów, stukotu i odgłosów trąb. Kariera Home'a w dziedzinie lewitacji rozpoczęła się w Connecticat w 1852 r. Podczas seansu Home nagle oderwał się od ziemi i zawisł w powietrzu. Home szybko zyskiwał uznanie. Odbywał liczne podróże po świecie i gościł w domach bogatych i sławnych ludzi. Pokazy Home'a obejmowały wiele zjawisk trudnych do wyjaśnienia, takich jak silne przeciągi w zacisznych pokojach, kwiaty tajemniczym sposobem opadające z sufitu, kule ognia i niezwykłe, wędrujące światła. Gwóźdź programu jednak zawsze stanowiła lewitacja. Najsłyniejszy z opisanych przypadków lewitacji Home'a miał miejsce w pewnym elitarnym salonie londyńskim, 16 grudnia 1868 roku. Na oczach specjalnie dobranej publiczności, wśród której znajdowały się osoby znane z racjonalnych poglądów i obdarzone trzeźwym umysłem, Home wzbił się w powietrze i wyleciał na zewnątrz przez okno pokoju na drugim piętrze. Po krótkiej chwili powrócił, tym razem przez okno pokoju położonego obok. 

Zebrani w osłupieniu obserwowali całe zdarzenie. Jeden z obecnych, wiceksiąże Adare, tak później wspominał ten wieczór: ,,Podczas seansu Pan Home wprawił się w trans i w tym stanie, dryfując w powietrzu, wydostał się przez okno naszego pokoju i wpłynął, również przez okno, do pokoju sąsiedniego. Odległość między oknami wynosiła około 2,5 metra i nie łączył ich nawet najwęższy gzyms". 

Home przez ponad 40 lat zdumiewał uczestników swych seansów, wśród których znajdziemy tak znaniemite postacie jak cesarz Francji Napoleon III, teoretyk sztuki John Ruskin oraz pisarz E. Bulwer - Lytton. 

Fotograficzne dowody lewitacji spotyka się znacznie rzadziej niż przekazy ustne, lecz i one istnieją. W 1936 roku 6 czerwca gazeta Ilustrated London News zamieściła serię zdjęć, które od tamtej pory stały się nieodłączną częścią paranormalnej tradycji. Przedstawiały one hinduskiego jogina imieniem Subbayah Pullovar, który daje pokaz swych mocy, lewitując na oczach 150 osób. Trzymając się kija owiniętego białym płótnem, fakir unosił się metr ponad ziemią przez ponad cztery minuty. Pod koniec ciało Pullovara zakryto niewielkim namiotem, uniemożliwiając obserwację jego zejścia na ziemię. Zdaniem naocznego świadka, Plunketta, który dokładnie zbadał miejsce prezentacji, nie było tam żadnych drutów ani innych niewidocznych rekwizytów, które wspomagałyby ten niezwykły spektakl. 

Jedną z najbardziej znanych przykładów lewitującego świętego jest siedemnastowieczny mnich włoski święty Józef z Copetino, który miał wzlatywać ponad ziemię zawsze, gdy ogarniały go doznania mistyczne. Józef urodził się w Apuli we Włoszech, w rodzinie chłopskiej. Mnichem franciszkańskim został w wieku 22 lat. To właśnie wtedy po Italii zaczęły krążyć pogłoski o jego wyczynach przeczących prawom grawitacji. Pewnego dnia Józef, uniósłszy się na oczach swych zakonnych braci nazbyt wysoko, utknął między gałęziami drzewa oliwnego. Niezwykłe zdolności, których nie potrafił kontrolować, sprawiły, że ostatecznie nakazano mu wycofać się z życia publicznego. 

Istnieje z pewnością wystarczająca liczba udokumentowanych przykładów pozornie cudownych aktów lewitacji, by móc podejrzewać, że zjawisko to jest czymś więcej niż tylko sztuczką lub zwykła iluzją. Należy jednak podkreślić, że do tej pory nie przeprowadzono żadnej rzetelnej analizy naukowej tego fenomenu, pozostawiając w sferze mrocznych domysłów wszelkie rozważania na temat sił umożliwiających lewitację. 

Hipotezą stosowaną najczęściej przy interpretowaniu doniesień na temat lewitacji jest teoria ,,zbiorowej halucynacji". W średniowiecznej Europie umiejętność lewitacji była uznawana za oznakę świętości, wynikająca ze świątobliwego trybu życia. Zdolność tę miało posiadać ponad 200 chrześcijańskich świętych, z których część unoszona była w powietrze spontanicznie i bez własnego udziału ani kontroli. W innych tradycjach religijnych takich jak hinduizm i buddyzm lewitacja uważana jest za jedną z umiejętności, którą można rozwinąć drogą, rygorystycznych ćwiczeń umysłowych. 

Współczesna nauka na ogół z niedowierzaniem traktuje doniesienia dotyczące lewitacji i pokrewnych zjawisk psychokinetycznych. A przecież niemal w każdym z nas tkwi głęboko zakorzenione pragnienie swobodnego wzbicia się pod niebo.