Stygmaty

Najbardziej spektakularnym i dramatycznym znakiem męki Chrystusa, pojawiającym się co jakiś czas od wczesnego średniowiecza po współczesność są stygmaty - ślady ran Chrystusa na rękach, stopach i boku ,,sługi Bożego". Historia zna wiele przypadków osób, których ciała rzekomo pokrywały się ranami identycznymi z ranami na ciele Chrystusa. 

Pierwszym autentycznym przypadkiem tej szczególnej manifestacji jest, jak się wydaję, stygmatyzacja świętego Franciszka z Asyżu we wrześniu 1224 roku. Imbert- Gourbiere, autor książki La Stigmatisation z 1894 roku, podaje w swym dziele, że wśród 300 znanych przypadków stygmatyzacji 280 dotyczy kobiet, a tylko 41 mężczyzn. Najwięcej stygmatyków spotyka się we Włoszech, są jednak przypadki we Francji, Hiszpanii, w Holandii i Stanach Zjednoczonych. Według klinicznych opisów typowy stygmatyk to samotna kobieta, katoliczka, zakonnica przejawiająca gorliwą pobożność w młodości, często poddająca się krańcowym formom umartwiania. Przed pojawieniem się stygmatów zwykle cierpi na ciężkie fizyczne i psychiczne dolegliwości, które czynią z niej inwalidkę przez długi czas przykutą do łóżka. Prawie we wszystkich przypadkach stygmatycy doświadczają transów, wizji i stanów uniesienia na tle rozpamiętywania męki Chrystusa. Stygmatyzacji towarzyszą silne bóle w miejscach pojawienia się ran. 

U jednej z najbardziej znanych współczesnych stygmatyczek Teresy Neumann krwawiące rany odnawiały się regularnie każdego piątku przez 30 lat. Kiedy miała 20 lat była świadkiem pożaru w sąsiednim gospodarstwie. Przeżyła szok, który wywołał u niej ślepotę i paraliż. Pojawienie się stygmatów tłumaczono jako przejaw histerii wywołanej tym przeżyciem. 

Stygmatycy zazwyczaj krwawią z dłoni, tymczasem wiemy, że niemożliwe jest ukrzyżowanie kogokolwiek przez wbicie gwoździ w dłonie. Nie wystarczyłoby to do utrzymania ciężaru całego ciała. Gwoździe były wbijane w nadgarstki. Na tej podstawie można zaryzykować twierdzenie, że rany stygmatyków stanowią jedynie naśladownictwo ikonografii religijnej, w której Chrystusa tradycyjnie przedstawia się przybitego do krzyża za pomocą gwoździ wbitych w dłonie. Dodatkowo przemawia za tym fakt, że zjawisko stygmatów nie było znane dopóki w kościołach nie zaczęły się pojawiać właśnie takie wyobrażenia ukrzyżowania. 

 

Teresa Neumann