Czy ciężko choremu wolno skrócić życie ?

Eutanazję stosowaną już w starożytnej Grecji - Spartanie porzucali chore noworodki na zboczu góry Tajgetos. W Japonii starcy powyżej 70 roku życia, gdy urodziło się dziecko, udawali się na górę Narayama, by tam umrzeć. Fryderyk Nietzsche domagał się uśmiercania ludzi, którzy ,,nieprzyzwoicie długo żyją, nikczemnie wegetują, zatraciwszy poczucie przyzwoitości". Na początku XX wieku profesorowie Karl Binding i Alfred Hoche uznali, że mogą zabijać nieuleczalnie chorych na ich prośbę oraz znajdujących się w śpiączce i psychicznie chorych bez ich zgody. 

Ostatnio wiele osób przytacza argumenty, że są za tym, aby skrócić życie osobom ciężko chorym. Streszczają się one w tym, że przecież znacznie humanitarniej uwolnić nieuleczalnie chorego, cierpiącego nieznośne męki, od cierpień za pomocą szybkiego środka uśmierzającego - jeśli tylko sam sobie tego życzy.

,,Dlaczego mamy być bardziej ludzkimi dla naszych zwierząt, niż dla samych ludzi ?"

W życiu człowieka istnieję jeszcze tylko jeden czynnik, którego nie mają zwierzęta. Człowiek jest obdarzony wolną wolą i odpowiada za swoje czyny. Według mędrców człowiek często cierpi na wskutek popełnionych błędów i u niego postęp polega na zrozumieniu, że cierpienie jest tylko reakcją jego własnych czynów. Usuwając ból, nim lekcję całkiem ,,odrobi", zatraca się sens życia. A jest nim wychowanie i duchowy wzrost człowieka poprzez doświadczenia. Usuwając cierpienia przemocą z życia, wrócą one kiedy indziej. Nie jest to ,,kara za grzechy", lecz działanie wyrównujące prawo ogólnej harmonii, którego przekroczenie świadome, czy nieświadome odbija się na nas samych. 

Do tego można dodać, że przy obecnym naszym rozwoju nawet obawa przed śmiercią ma swoje zadanie i znaczenie. Już Sokrates wskazał na to, że obawa przed śmiercią została człowiekowi wszczepiona w tym celu, by odwieść go od targnięcia się na swoje życie.