Zjawiska związane ze śmiercią - wizje i badania

Zjawiska związane ze śmiercią - wizje i badania 

W połowie XIX w. amerykański lekarz Duncan MacDougall postanowił spróbować umiejscowić duszę, ważąc ją. W szpitalu udało mu się namówić do współpracy kilku pacjentów umierających na gruźlicę w ośrodku dla suchotników w Dorchester w stanie Massachusetts. Kiedy do pierwszego z badanych zbliżała się śmierć, przeniósł chorego na łóżko umieszczone na wadze, a następnie cierpliwie czekał na jego ostatnie tchnienie. W takim momencie przerzucał wzrok na wskazówkę swej olbrzymiej wagi. Dusza, jak ustalił waży trzy czwarte uncji, czyli 21 gramów. 

Co się dzieje z nią po śmierci ? Pierwsza współczesna relacja o wizjach na łożu śmierci została napisana przez lady Florence Barrett, pionierkę feminizmu, położną, żonę fizyka z Royal Collage of Science w Dublinie. Dnia 12.01.1924 r. lady Barret obecna była przy porodzie dziecka, którego matka Doris, umierała z powodu powikłań i utraty krwi. Nagle umierająca kobieta zaczęła patrzeć w jedną część pokoju, a jej twarz rozjaśnił szeroki promienny uśmiech – Ach to piękne, piękne zachwyciła się. Położna spytała co jest piękne. To co widzę odparła kobieta. Co widzisz spytała Florence ? Cudowną jasność i wspaniałe istoty. 

Zjawiskiem, które przyciągnęło uwagę badaczy w zakładach dla obłąkanych w XIX, które stało się bardzo powszechne charakteryzowało się tym, że pacjenci cierpiący na poważną i chroniczną chorobę umysłową lub demencję, nagle, tuż przed śmiercią odzyskiwali jasność myśli. Ich psychotyczne symptomy, czy amnezja ustępowały. Chorzy po raz pierwszy od lat w tym stanie potrafili rozpoznać swoich bliskich. Syndrom gasnącej świecy stanowi wyzwanie dla współczesnej medycyny. Neurolodzy nie potrafią wyjaśnić co się za tym kryje. Zjawisko odzyskania sprawności fizycznej i intelektualnej występuje u około 10% umierających. Pacjenci przed śmiercią nabierają energii, zaczynają rozmawiać nawet jeśli wcześniej byli niekontaktowi oraz wstają z łóżka powracając do codziennych zajęć. Dlaczego tak się dzieje ? Temat ten do dziś pozostaje jedną wielką zagadką. 

W marcu 2014 r. czasopismo The Journal of Pallative Medicine opublikowało ciekawe stadium kolejnego rzadko omawianego zjawiska, będącego rodzajem preludium do wizji z łoża śmierci. Chodziło mianowicie o sny umierających. Ich mechanizm okazał się niezwykle interesujący. Badacze ustalili, że marzenia senne u pacjentów terminalnych, podobnie jak wizje przedśmiertne, obejmowały spotkania z bliskimi (zazwyczaj już nieżyjącymi), którzy ukazywali się chorym by ich pocieszyć. Ogólnie tematyka tych snów była jednak bardzo przyziemna i dotyczyła niezałatwionych spraw, problemów egzystencjonalnych, różnego rodzaju obaw. Co ciekawe śmiertelnie chorzy twierdzili także, że bardzo często śnią, że czeka ich podróż. U innych pojawiały się sceny z przeszłości i sprawy, z którymi wiązały się jakieś silne emocje. Tu rodzi się ciekawe pytanie, czy sny umierających mogą mieć jakiś związek z wizjami na łożu śmierci ?

Badania przeprowadzone w Walii, Japonii, Australii i Stanach Zjednoczonych pokazują, że od 40% do 53% osób pogrążonych w żałobie doświadcza anomalnego poznania, kiedy umiera ktoś bliski lub z nimi związany. Zazwyczaj przyjmuje to formę odczuwania czyjeś obecności, czasami się kogoś widzi i słyszy. Psychiatrzy nazywają to zjawisko: halucynacjami w żałobie. Zdarzały się też znaki, wczesne sygnały, informację, które docierają zanim usłyszy się pukanie do drzwi z informacją, że dana osoba nie żyje. 

W 2012 r. psycholog Erlendur Haraldsson przedstawił wyniki przeprowadzonych przez siebie obszernych badań 340 przypadków niezwykłych kontaktów powiązanych z agonią i śmiercią. Zdarzały się one kobietom i mężczyznom, młodym i starym, naukowcom i marynarzom, opuszczonym i szczęśliwym. Zdarzają się w dzień, w nocy, na jawie i we śnie, w czasie podróży i w pracy. Najczęstsze spotkanie było z ojcem lub matką, tak jakby instynkt rodzicielski, potrzeba kontaktu i dodawania otuchy trwała również po śmierci. Mniej więcej jedna czwarta badanych widziała lub słyszała osobę zmarłą, albo w godzinie jej śmierci, albo w następującym po niej dniu. W 86% wypadków o śmierci tej nic nie wiedziano. W 38% badanych nie spodziewało się, że taki kontakt w ogóle jest możliwy. 

Muzyk Rory MacGill opowiedział, że w noc kiedy umierał jego ojciec – śniło mu się, że on odchodzi. Ostatni raz widział widział swojego ojca trzy tygodnie wcześniej. Jego ojciec zmarł nagle na udar. Międzynarodowe badania wykazały, że około połowy wszystkich doświadczeń ma miejsce we śnie i wiele z nich wiąże się z wypadkami i śmiercią członka rodziny. 

Dr Peter Fenwick z King’s College London zgromadził przeszło dwa tysiące relacji dotyczących zjawisk, które nazywa ,,zbiegami okoliczności na łożu śmierci”. Kobieta napisała list do doktora opisując w nim swoje doświadczenie. Napisała o mężu, z którym niedawno się rozstała i który to popełnił samobójstwo w lutym 1989 r.: Obudziłam się z płaczem o trzeciej w nocy po prawdziwym śnie. Vincent siedział w nogach mojego łóżka i mówił mi, żebym już więcej nie płakała, że wszystko skończone i, że zaznał spokoju. Kiedy wstała pojechała do jego mieszkania, gdzie znalazła jego ciało. 

Jeśli chodzi o zobaczenie kogoś zmarłego należy być przy tym bardzo ostrożnym. W książce: Zwycięstwo nad demonami możemy zapoznać się z historią Kathy oraz jej matki. Ojciec Kathy popełnił samobójstwo przez powieszenie. Kilka tygodni po śmierci ojca dziewczyna popadła w głęboką depresję. Zaraz potem w jej domu zaczęły mieć miejsce bardzo dziwne zjawiska. Coś przypominającego z wyglądu ludzką postać zaczęło przychodzić w nocy do sypialni Kathy. Zjawa ta ubrana była jak jej ojciec, mówiła jak jej ojciec i zachowywała się jak jej ojciec. Widmo siedziało na jej łóżku i mówiło do niej by również popełniła samobójstwo. Historia zakończyła się tym, że dziewczyna musiała zostać poddana egzorcyzmom. Zjawa nigdy więcej nie pojawiła się w mieszkaniu. 

Książka Życie po życiu w 1990 r. rozeszła się w dziesięciu milionach egzemplarzy. Autor książki Moody wyliczył piętnaście niezależnych od siebie elementów, które ciągle powtarzają się w ustalonej kolejności. Moody opisał jak umierający w pełni świadomy realności swoich przeżyć, dobrze wiedząc, iż nie są one snem – odczuwa moment największej fizycznej udręki, gdy lekarz uznaje go za zmarłego. Rozlega się głośne dzwonienie albo brzęczenie, dusza porusza się w długim, ciemnym tunelu. Zmarły orientuje się, że opuścił swoje ciało. Obserwuje z góry próby przywrócenia go do życia. Na tym etapie może nastąpić spotkanie ze zmarłymi wcześniej przyjaciółmi lub krewnymi, pocieszającymi go i dodającymi mu otuchy albo zetkniecie się z pełną ciepła i miłości świetlistą istotą, pomagającą – za pomocą zadawanych mu pytań – dokonać oceny własnego życia. Ułatwia ją również błyskawiczny, panoramiczny film, przedstawiający najważniejsze wydarzenia z życia. Podczas rozmowy dowiaduje się jednak, że musi powrócić do swojego ciała i dawnego życia. 

Moody nie był pierwszym człowiekiem, który postanowił zbadać to zjawisko. Geolog i alpinista Albert Heim sam przeżył śmierć kliniczną. Zainspirowało go to do tego by zebrać podobne relację i doświadczenia wśród swoich kolegów. Heim w 1891 r. opublikował i zebrał historię trzydziestu kilku osób, które w górach zetknęły się ze śmiercią. Heinm odkrył, że 95% alpinistów miały doznania takie jak on: zamiast bólu, czy strachu ogarnął ich przemożny spokój, a poczucie czasu ulegało niezwykłemu przeobrażeniu. Kilka sekund wydawało się nieomal wiecznością. Ponad połowa badanych wspomniała również o tym, że widziała błyskawiczny przegląd swojego życia w formie panoramicznej wizji. Heim sam uległ wypadkowi w 1871 r. Osunął się ponad 20 metrów w dół, na pokrytą śniegiem skalną półkę. Spadając przekonał się, że aktywność umysłu ogromnie się ożywiła, szybkość myśli ustokrotniła…I ujrzałem przed sobą całe minione życie jako szereg scen, które rozgrywały się w pewnej odległości niczym na deskach teatru. Wszystko uległo przeobrażeniu, jakby oświetlone jakimś niebiańskim światłem. Nie czułem niepokoju ani bólu. Pamięć przeżytych tragicznych wydarzeń pozostawała wyraźna, lecz nie smuciły mnie one. Nie odczuwałem zamętu uczuć ani napięcia, konflikt przerodził się w miłość. Wzniosłe i harmonijne myśli szeregowały i łączyły ze sobą poszczególne obrazy, które ukazywały się moim oczom. Boski spokój, niczym dźwięki wspaniałej muzyki, przepełniał mą duszę. Poczułem, iż coraz bliżej otacza mnie cudowny błękit niebios, pokryty delikatnymi, różanymi i fioletowymi obłoczkami. Zagłębiłem się weń bezboleśnie, miękko i dostrzegłem, że płynę swobodnie przez powietrze, a znajdująca się w dole śnieżna równina czeka na mnie. 

Sceptycy uważają, że obrażenia i choroby osób, które doświadczyły zjawiska życia po śmierci powodują halucynację, które są wywołane niewydolnością płata mózgu. 

Zdarzają się również negatywne doświadczenia związane z przeżyciami NDE. Kardiolog Maurcie Rawlings w swojej książce: Beyond Death’s Door (Za bramą śmierci), opublikowanej w 1978 r. opisał historię kobiety, która po ataku serca straciła przytomność, a następnie opuściła swoje ciało:

Następną rzeczą, jaką pamiętałam, było wejście do ciemnego pokoju. Przy jednym z okien ujrzałam potężnego olbrzyma, który mnie obserwował. Po parapecie biegały małe diabliki, czy elfy…Olbrzym skinąłbym poszła za nim. Nie chciałam tego zrobić, ale musiałam. Na zewnątrz panowała ciemność, słyszałam jednakże ze wszystkich stron ludzkie jęki. Czułam, że coś porusza się tuż obok moich nóg. Gdy szliśmy przez tunel, czy może pieczarę, wszystko stało się jeszcze bardziej przerażające. Pamiętam, że płakałam. Potem z jakiegoś powodu olbrzym uwolnił mnie i odesłał z powrotem. Pojęłam, że mnie oszczędzono. Nie wiem dlaczego tak się stało. 

Być może jak sugeruje parapsycholog Scott Rogo, negatywne NDE spowodowane są gwałtownymi cierpieniami fizycznymi, które często wiążą się z różnymi technikami reanimacyjnymi. 

Bardzo interesujące jest doświadczenie z pogranicza śmierci niedoszłego samobójcy. Dziesięć osób, które przeżyły skok z mostu GoldenGate w San Francisco, opowiedziało neuropsychiatrze Davidowi Rosenowi o spokoju, jaki ogarnął ich w chwili upadku, żaden z nich zamierzał ponownie ponowić próby samobójstwa. Lekarz usłyszał także od jednego z nich: nie, już tego więcej nie zrobię. Zdałem sobie sprawę z jednego…że nasze …życie tylko maleńką cząstkę czasu i tak wiele należy jeszcze uczynić, dopóki tutaj jesteśmy. 

Przebywający w amerykańskim więzieniu Starr Daily najadł się mydła, chcąc wymusić w ten sposób przeniesienie do szpitalnego skrzydła. Zdjęty bólem i przerażeniem odkrył, że ma widzenia, choć jest całkowicie przytomny. Przesuwały się przed nim jak na filmie postacie ludzi, których skrzywdził:

Myślałem, że to się nie skończy. Strasznie wielu było tych ludzi – bliższych i dalszych znajomych. Potem przyszła kolej na setki zupełnie obcych. To byli skrzywdzeni w sposób pośredni. Najdrobniejsze wydarzenia długiej kariery przestępczej rozegrały się znowu przede mną: Zdałem sobie sprawę z różnych przykrości, wyrządzonych ludziom nieświadomie bezmyślnym słowem, spojrzeniem, czy przez zapomnienie. Najwyraźniej niczego nie pominięto w tym koszmarnym rejestrze krzywd, ale najstraszniejsze było to, że każdy ból sprawiony innym, czułem we własnym sercu, gdy przed oczami przesuwała się taśma filmowa. 

Gdy podsumujemy te wszystkie badania i doświadczenia dojdziemy do wniosku, że przeżycia z pogranicza śmierci wskazują na istnienie świadomości niezależnej od czasu, przestrzeni i materii. Człowiek to istota duchowa, a nasze życie ma głębszy sens. Po śmierci według relacji NDE zostaniemy rozliczeni z intencji naszego serca. Jesteśmy połączeni z naszymi bliskimi, dlatego też, gdy ta nić zostanie zerwana objawia się to za pomocą przeczuć i snów, że ta osoba odeszła. 

Źródła: 

1/ Stuart Gordon: Księga Cudów

2/ Patricia Pearson: Drzwi do nieba

3/ Nieznany świat nr 11/2017