Nagła śmierć

Nagła śmierć

Zawsze dla nas za śmierć jest za wcześnie. Śmierć starych schorowanych ludzi zasmuca, ale nie przeraża. Nagła śmierć wielu ludzi, w tym stosunkowo młodych, jeszcze wczoraj aktywnych, zawsze jest głębokim wstrząsem. Uświadamia nam, że młody wiek i zdrowie nie są żadną gwarancją życia, a władza i pozycja społeczna tym bardziej. 

Wokoło panuje kult pięknego, młodego ciała oraz profesjonalizmu. Ludzie mają precyzyjnie określone plany na życie, wytyczone ścieżki kariery, kalendarze zadań wypełnione na rok z góry. Śmierć do tego nie pasuje, zwłaszcza ta nagła. Nie daje się zaplnować. Burzy wszystko, co ludzie tak sobie z mozołem ułożyli. 

W naszej sferze geograficzno - religijno - kulturowej ludzie boją się nagłej śmierci z jeszcze innego powodu. Boją się, że będą nieprzygotowani na jej nadejście; że zastanie ich w stanie grzechu. Czy można się przygotować na jej nadejście ? 

Pewnego razu - o czym sprawozdaje Nowy Testament - jakiś mężczyzna publicznie poprosił Jezusa o korzystne dla siebie rozstrzygnięcie jego sporu z bratem o spadek. Jezus odmówił i ostrzegł, by unikać chciwości, bo nawet obfitość bogactw wcale nie gwarantuje życia. Jezus opowiedział przypowieść o bogatym głupcu: ,,Pewnemu zamożnemu człowiekowi pole wydało obfity plon. Rozważał więc: Co tu zrobić ? W końcu powiedział: Tak uczynię: Zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i w nich zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie bogactwo złożone na wiele lat; odpoczywaj, jedz, pij i wesel się. Ale Bóg oznajmił mu: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają od Ciebie Twojej duszy! Czyje więc będzie to, co zgromadziłeś ? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem". W przypowieści pojawia się element nagłej śmierci, która momentalnie przekreśla wszystkie plany na przyszłość i stawia nas przed Bogiem właściwie nagimi. W obliczu nagłej śmierci tylko to się liczy - jak traktowaliśmy ludzi i jakie były nasze relacje z Bogiem. 

Wiele osób zadaje sobie pytanie dlaczego spotyka nas problem nagłej śmierci. Nasza śmierć jest zaplanowana. Kiedy na przykład ktoś umiera na raka, jego długa i bolesna choroba stwarza mu szansę większego rozwoju duchowego. Zdarza się, że ktoś umiera potrącony na ulicy. Śmierć tej osoby może ratować kierowcę przed większymi kłopotami w przyszłości. Mógł on na przykład jechać pijany tydzień później i wjechać w grupę nastolatków, okaleczając ich albo powodując większy ból i szereg nieszczęść, niż to było konieczne, ale został powstrzymany, ponieważ siedział w więzieniu za śmiertelne potrącenie osoby, która już osiągneła swój cel na ziemi. 

Patrz też: o ziemskiej misji człowieka i narodów