Giganci zamieszkujący wyspy gigantów

Giganci zamieszkujący wyspy gigantów

Wiele kultur w swoim folklorze zachowało pamięć o istnieniu gigantów. Napisano na ich temat wiele książek. Niestety do dziś nie mamy żadnego oficjalnego dowodu potwierdzającego ich istnienie. Giganci według legend zamieszkiwali rozmaite tereny na świecie. Jeden z tropów potwierdzający istnienie gigantów prowadzi nas w okolice wysp Aruba, Curaçao i Bonaire. Warto zaznaczyć, że wyspy te kiedyś stanowiły jednolitą całość. Niestety wyspę w przeszłości nawiedziło wielkie tsunami które spowodowało, że wyspa rozpadła się na 3 części. 

W 1502 roku kartograf Juan De la  Cosa stworzył mapę świata, a rejony tych trzech wysp nazwał wyspami gigantów. Obecnie mapa znajduje się w muzeum Sevilli. Z czasem zmieniono nazwę z wyspy gigantów na wyspy bezużyteczne.  

Aruba jest wyspą interesującą ze względu na swoją zamierzchłą przeszłość. Do dziś na Arubie można odnaleźć wyryte na skałach petroglify, które są bardzo podobne do tych, które możemy odnaleźć w Arizonie, czy w Nowym Meksyku.  

Do wyspy jako pierwszy Europejczyk dotarł słynny podróżnik Amerigo Vespucci. Wszystko co go spotkało podczas odbywanych przez niego podróży skrupulatnie zapisywał.  

Vespucci dotarł aż do dzisiejszej Wenezueli i tam usłyszał historię o gigantach, którzy zamieszkiwali Arubę. Od wenezuelskiego wybrzeża wyspę Arubę dzieli zaledwie 25 km. Tubylcy z Wenezueli opowiadali mu o tym, że na wyspie znajduje się duża złota. Mieszkańcy wysp byli kanibalami i podróżnika podczas uczty poczęstowali ludzkim mięsem. Słysząc tak niesamowitą historię Vespucci postanowił udać się do Aruby.  

Na wyspie Amerigo dostrzegł odciski stóp na piasku, które sugerowały, że wyspa faktycznie jest zamieszkała przez ludzi o ogromnych rozmiarach. Wkrótce Vespucci spotkał kobiety gigantki. Próbował nawiązać z nimi kontakt, ale to się nie udało. Vespucci ze swoimi ludźmi postanowił, że porwie najmłodszą z kobiet i będzie miał dowód na to, że na świecie żyją ludzie o gigantycznym wzroście.  

Vespucci był dość wysokim mężczyzną i mierzył sobie 180 cm. Podczas próby porwania kobiety do wioski przybyła eskapada mężczyzn, którzy mierzyli sobie około 4 metrów wysokości. Po ich zachowaniu widać było agresję. Uwagę w ich wyglądzie nie, tylko wzbudzał ponad przeciętny wzrost, ale również kształt głowy. Ich głowy miały bardzo wydłużony kształt. Giganci nie mieli na sobie ubrań i nosili długie włosy o jasnym kolorze.  

Giganci byli również uzbrojeni. Przy sobie mieli włócznię, łuk, strzały oraz broń, której Vespucci nie potrafił nazwać. Mając świadomość, że towarzyszący mu ludzie nie mają szans w starciu z gigantami Vespucci odwołał rozkaz porwania jednej z kobiet.  

Legenda głosi, że wszystko zaczęło się na wyspie Bonaire, gdzie znajduję się wielki kamień zwany kamieniem matki. Ten wielki monolit ma w sobie wgłębienie, które lokalnie mieszkający ludzie nazywają pępkiem świata. Ludzie na wyspie Bonaire uważają, że przez ten właśnie pępek do naszego świata weszli giganci. Pępek jest połączony z wnętrzem ziemi, które zamieszkują giganci.  

W latach 70 Holender o imieniu Christopher Engels zorganizował ekspedycję archeologiczną na Arubę i zaczął odkopywać tam szkielety gigantów. Odnaleziono przez niego kości były jednak tak stare, że od razu się rozsypywały na proch. Badaczowi udało się jednak zabezpieczyć 2 czaszki gigantów. Badaniem nad czaszkami zainteresował się Instytut Tropikalny w Holandii.  

Czaszek znalezionych przez Christophera Engelsa nie chciało przyjąć żadne muzeum historyczne na Arubie. W latach 80 założył, więc własne muzeum, które znajdowało się na wyspie Curaçao. Co ciekawe po napisaniu pracy na temat tych czaszek został wkrótce po tym zastrzelony na ulicy. Jego kolekcja przewieziona została gdzieś do Holandii. Niestety dziś nikt nie wie co się stało z jego czaszkami.  

Badaniem czaszek zajęła się kobieta antropolog. Uznała, że mieszkańcy z Aruby podobno byli do gigantów jacy kiedyś żyli na Florydzie. Kobieta znalazła również wiele anatomicznych różnic pomiędzy gigantami, a ludźmi takimi jak my. Czaszki gigantów były znacznie większe niż nasze i miały około 35% większą pojemność od naszych i były to wydłużone czaszki tak jak w przypadku czaszek z Paracas. Połączenie czaszki z rdzeniem kręgowym było w nieco innym miejscu. Czaszki z Aruby różniły się od tych znalezionych w Paracas, ponieważ nie znaleziono na nich żadnych śladów świadczących o tym, że przy użyciu deseczki zmieniany był ich kształt.  

Na Arubie podczas poszukiwań odnaleziono szkielet nienarodzonego dziecka, które miało wydłużoną czaszkę. Obaliło to całkiem teorię o tym, że sami mieszkańcy ingerowali w kształt czaszek. Wydłużone czaszki wynikały, więc z kodu genetycznego tych ludzi.  

Ich zęby były także różne od naszych i miały łopatowaty kształt. Były szerokie i duże, nie były płaskie jak nasze zęby, a tworzyły kształt łyżeczki.  

Najstarszy odnaleziony szkielet oszacowana na 11000 lat. Odnaleziony szkielet odnaleziono podczas budowy przystanku autobusowego na wyspie Bonaire w 1980 r. Szkielet ten należał do prywatnej kolekcji. Wysokość tego giganta mierzyła około 3 metrów wysokości. 

Antropolożka doszła do wniosku, że ma do czynienia z zupełnie nieznanym gatunkiem. Kobieta chciała przeprowadzić jeszcze wiele dodatkowych badań, ale zginęła w katastrofie samolotu w okolicach Peru.  

Przeprowadzone na współcześnie żyjących mieszkańcach Aruby badania DNA wykazały, że ludzi ci mają w swoim kodzie genetycznym interesujący archaiczny element, którego nie ma nikt inny. Być może jest to pozostałość po gigantach.  

Kolejnym ciekawym elementem potwierdzającym teorię, że Aruba była zamieszkana przez gigantów są znajdujące się tam megality. Budowle te są bardzo zniszczone, ale wiele z nich ma astronomiczne ustawienie astronomiczne. Kiedy Kolumb przebywał na terenach dzisiejszej Wenezueli i dopytywał o rasę gigantów powiedziano mu, że ci ludzie oddawali część słońcu. Wiele dziwnych kamieni na Arubie jest ustawionych tak, że nadal pokazują przesilenia równonocy.  

Nie tak daleko od wysp Aruba, Curaçao i Bonaire znajduje się wyspa Grenada. Hiszpański mnich w 1528 r. nawracał tam tubylców na chrześcijaństwo i budował kościoły. W listach do swojego biskupa skarżył się, że kościoły są niszczone i podpalane przez dzikich gigantów.  

Zastanawiające jest to czemu odnaleziono artefakty, które świadczą o istnieniu gigantów giną w niewyjaśnionych okolicznościach?  Komu zależy na ukryciu prawdy o tym, że giganci naprawdę istnieli? Odpowiedź myślę, że jest prosta nasza historia jest sfałszowana, a istnienie gigantów potwierdzało by historię zawartą w Biblii. Nijak ma się to do teorii ewolucji.