Tajemnice Strefy 51

Strefa 51 jest miejscem gigantycznej i rządowej konspiracji mającej ukryć dowody oficjalnych kontaktów z istotami pozaziemskimi.  

W czasie zimnej wojny w 1955 r., CIA zbudowała tam pierwszy obiekt ? samolot szpiegowski U2. 

W tym samym miejscu testowano inne supertajne samoloty, na przykład niewidzialny dla radaru F117 A. Według zwolenników teorii spiskowych baza wciąż jest wykorzystywana do tajnych celów i pozostaje jednym z najpilniej strzeżonych obiektów na świecie.  

Obiekt stanowi dziś część bazy lotniczej im. Edwardsa. W pobliżu centrum Stefy 51 znajduje się solna płaszczyzna w przybliżeniu długa na cześć i szeroka na pięć kilometrów; jest to jezioro Groom należące do poligonu bombowego. W równie nagiej i pozbawionej wyrazu reszcie Strefy 51 znajdują się pasy startowe, koszary, budynki administracyjne i dziwne piramidy z płaskim szczytem.  

Baza rozciąga się na z grubsza prostokątnej połaci pustyni wielkości 37 na 40 kilometrów.  

Amerykański fizyk Bob Lazar twierdzi, że uczestniczył w badaniach szczątków obcych statków kosmicznych, które prowadzono w Strefie 51.  

Mężczyzna opowiada o tym, że w latach 80 był członkiem grupy naukowców uczestniczących w tajnym projekcie badawczym, w ramach którego poddano szczegółowym oględzinom pozaziemskie statki kosmiczne.  

Badania prowadzono w podziemnych hangarach na terenie bazy wojskowej Groom Dry Lake w Stefie 51 na pustyni Nevada.  

Zadaniem Lazara było poznanie i odtworzenie mechanizmów wydobytych z dziewięciu latających talerzy przechowywanych w pilnie strzeżonej części bazy oznaczonej symbolem S4.  

Jak na kluczowego świadka jednego z najbardziej sensacyjnych wydarzeń w historii ufologii. Bob Lazar wydaje się wyjątkowo mało wiarygodny. Już jako dziecko wyróżniał się ekscentrycznym zachowaniem.  W młodości zdążył zbankrutować i stanąć przed sądem oskarżony o posiadanie udziałów w nielegalnym domu publicznym w Las Vegas. Przeszłość Lazara ułatwia zadanie wszystkim którzy poddają w wątpliwość jego rewelacje na temat strefy 51 sporo nieścisłości jest również w relacjach samego Lazara. W wywiadzie, którego udzielił w 1989 roku pojawiło się tyle sprzeczności i niedomówień, że nawet jego najbardziej zagorzali zwolennicy musieli przyznać, że jego wywód nie wypadł zbyt przekonująco. 

Jedynym namacalnym dowodem, że Lazar w ogóle pracował w strefie 51 jest przedstawiona przez niego deklaracja podatkowa wystawiona rzekomo przez Departament Wywiadu Morskiego USA. 

Niegasnące zainteresowanie Lazarem być wynika być może stąd, że w odróżnieniu od większości świadków wizyt UFO jego kwalifikacje naukowe rzeczywiście robią wrażenie. Wiadomo bowiem że w latach 80 był zaangażowany w kilka programów badawczych w Nowym Meksyku, czyli tam, gdzie zbudowano pierwszą bombę atomową. Pracował nad akceleratorem cząstek elementarnych eksperymentował też z urządzeniem do rozbijania protonów. Lazar był doskonale znany w środowisku naukowym tego miasta trafił tam nawet na pierwszą stronę lokalnego dziennika.  

Lazar twierdzi, że w tajnym laboratorium Stefy 51 zajmował się systemem napędowym małego dysku. Pojazd ten według naukowca przechowywano w jednym z hangarów, do którego miał dostęp. Bob twierdzi, że wnętrze pojazdu podzielone było na trzy poziomy. W najniższych znajdowały się trzy ,,wzmacniacze grawitacyjne? oraz ich falowody. Nad nimi, na środkowym poziomie, był reaktor antymaterii. Na tym poziomie były też urządzenia kontrolne i fotele pilotów.  

Fotele były zbyt małe i zbyt nisko umieszczone, aby zapewnić wygodne oparcie dla dorosłego człowieka.  

Lazar twierdzi, że pozwolono mu na zorganizowanie lotu próbnego tej maszyny. Źródłem energii wszystkich dziewięciu dysków był reaktor antymaterii zasilany superciężką substancją, którą nazywano pierwiastek 115.  

Lazar twierdził również, że wśród pozaziemskich statków znalazł się latający dysk, rozbity podobno w Roswell.  

Lazar uważa, że pojazdy z podziemnych hangarów poruszały się w dwa sposoby: trybem planetarnym, w którym przemieszczały się nad powierzchnią planet równoważąc jej grawitację polem grawitacyjnym generowanym przez reaktory oraz trybem międzygalaktycznym, dzięki któremu możliwe było przemierzanie odległości mierzonych w milionach lat świetlnych.  

W listopadzie 1989 r. Lazar powiedział: Miałem okazję zapoznać się z dokumentami opisującymi spotkania z Szarymi Kosmitami z planety z systemu Zeta Reticuli. 

Lazar, aby zamknąć usta swoim przeciwnikom przeszedł aż cztery badania wykrywaczem kłamstw. Z nich wszystkich wynika, że wynalazków dotyczących Strefy 51 sobie nie wymyślił. To nie przekonało jego przeciwników, ponieważ uważali oni, że wariograf można oszukać.  

Istnieję coraz więcej dowodów na poparcie słów Lazara. W 2003 r. rosyjskim naukowcom po raz pierwszy udało się wyprodukować pierwiastek 115, o którym mieszkaniec Florydy mówił już w 1989 r. Dziś pierwiastek jest znany jako Moscow (MC).  

Dziesięć lat później CIA przyznaję, że Strefa 51 i ściśle strzeżona baza wojskowa na jego terytorium, które od wielu lat było uważane za produkt ludzkiej wyobraźni, istnieją.  

W 1995 r. niejaki Ray Santill opublikował czarno-biały materiał filmowy mający przedstawiać autopsję, jakiej poddawano ciało obcego odnalezionego podczas katastrofy w Roswell. Film był hitem na kasetach VHS. Santill wyznał reporterowi Eamonnowi Holmesowi, że jego film był rekonstrukcją obejmującą jedynie kilka klatek oryginalnego i prawdziwego materiału. Film nosił nazwę: Eamonn prowadzi śledztw. Autopsja obcych.